Biznes i prawo gospodarcze

Public RSS Widgets

  • Po ponad 26 latach przestała istnieć NAFTA
  • <![CDATA[

    Od środy obowiązuje nowa umowa o wolnym handlu między krajami Ameryki Północnej - Kanadą, Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem (USMCA). Porozumienie zastąpiło funkcjonującą od początku 1994 roku umowę NAFTA, której renegocjacje rozpoczęły się w 2017 roku.

    "Pozbycie się" Północnoamerykańskiej Strefy Wolnego Handlu (NAFTA) było jedną z kluczowych kampanijnych obietnic prezydenta Donalda Trumpa w 2016 roku. Prezydent wielokrotnie nazywał ten układ "najgorszym porozumieniem handlowym jakie kiedykolwiek zawarto" i obwiniał za masowe zamykanie miejsc pracy w USA.

    W tegorocznej kampanii Trump reklamuje USMCA jako jeden z sukcesów swojej polityki gospodarczej. Mówi, że dzięki niej "moc amerykańskiego przemysłu powróci jak nigdy wcześniej" i zapowiada "boom pracowników przemysłowych" (ang. "blue-collar boom").

    Biały Dom uważa USMCA za sukces administracji, uznając, że układ ten może stanowić wzór dla nowoczesnych umów handlowych. Porozumienie cieszy się w USA poparciem Republikanów oraz znacznej części Demokratów, z których wielu podobnie jak Trump ma krytyczne zdanie wobec NAFTA.

    Jak twierdzi specjalny przedstawiciel rządu USA ds. handlu Robert Lighthizer, USMCA "ma na celu stworzenie większej liczby miejsc pracy w produkcji w Stanach Zjednoczonych, zapewnienie większego dostępu do amerykańskiego eksportu oraz wzmocnienie przywództwa Ameryki w dziedzinie technologii i innowacji".

    "USMCA wprowadza zmiany w przepisach reguł pochodzenia - 75 proc. wartości samochodu musi zostać wyprodukowane w trzech północnoamerykańskich państwach, a nie 62,5 proc. jak w NAFTA. 40 proc. jego wartości musi zostać wytworzone przez pracowników zarabiających co najmniej 16 dol. za godzinę" - zauważa w rozmowie z PAP Marek Wąsiński, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

    W ocenie śledzącego w Waszyngtonie przebieg handlowych negocjacji eksperta nowa umowa "może zachęcać koncerny do przenoszenia miejsc pracy do USA, ale jednocześnie zwiększy cenę samochodów i zmniejszy konkurencyjność produkcji z państw umowy".

    "New York Times" ocenia, że początek nowej USMCA nie oznacza końca handlowych kłótni między USA, Kanadą i Meksykiem. "Wiele wymogów umowy, takich jak rozszerzenie praw pracowniczych lub otwarcie przepływu towarów rolnych, nie zostało całkowicie spełnionych (...)" - odnotowuje "NYT".

    ]]


  • Zielona fala dla inteligentnego miasta
  • <![CDATA[

    Sygnalizacja, która sprzyja płynności ruchu? Budynki wypełnione czujnikami, które pozwalają na oszczędności w zużyciu energii? Monitoring czystości powietrza? Takie rozwiązania - łącznie określane mianem "inteligentnego miasta", czyli "smart city" - coraz częściej można spotkać w naszych miejscowościach.

    Jak przekonuje Mariusz Kondraciuk, dyrektor branży Smart Infrastructure w Siemens sp. z o.o. - niemożliwy jest już odwrót od tego trendu. Nie tylko dlatego, że rozwiązania te przynoszą efekty nawet tam, gdzie infrastruktura jest naprawdę stara - pomyślmy o tym, że budynki, czy sieci gazownicze, energetyczne lub wodociągowe w miastach mają często po kilkadziesiąt lat. Bardzo ważne są jednak atrakcyjne formy finansowania, w których samorząd opłaca inwestycję z oszczędności, jakie ona wytwarza. To już jest nie tylko "smart", ale nawet podwójnie "smart".

    ]]


  • Analitycy: Światowa gospodarka zacznie odzyskiwać siły po koronawirusie w 2021 r.
  • <![CDATA[

    PIE zwrócił uwagę, że ponad 3/4 gospodarek na świecie otworzyło się już po okresie zamrożenia, które wprowadzono w celu przeciwdziałania skutkom pandemii. "Zamknięcie się gospodarek przyniosło największą recesję od czasów +wielkiego kryzysu+ lat 30. XX wieku" - zaznaczyli analitycy, powołując się na dane MFW. Część otwartych państw zaczyna odzyskiwać siły, jednak nie jest pewne, czy w pełni i jak szybko staną na nogi oraz jaki wpływ na poszczególne sektory będzie miał lockdown - dodali.

    Po otwarciu gospodarek wzrost aktywności jest nierównomierny - wskazało PIE. Stłumiony popyt prowadzi do wzrostu wydatków w niektórych sektorach, np. handlu detalicznym, natomiast sektory wymagające kontaktu między ludźmi, takie jak hotelarstwo, podróże, turystyka, pozostają i mogą nadal pozostawać przez dłuższy czas w depresji. "Kraje uzależnione gospodarczo od takich sektorów będą odczuwały dotkliwiej skutki kryzysu" - czytamy w "Tygodnika Gospodarczego PIE".

    W porównaniu do wcześniejszych prognoz, MFW przewiduje głębszą depresję w 2020 r. i powolne odzyskiwanie sił w 2021 r. O 1,9 pkt. proc. obniżono, w stosunku do kwietniowej, prognozę dla świata w 2020 r. (z -3 proc. do -4,9 proc) i o 0,4 pkt. proc. dla 2021 r. (z 5,8 proc. do 5,4 proc.), co odpowiada kwocie 12 bln dol. w ciągu dwóch lat. Średnia prognoza dla gospodarek rozwiniętych obniżona została o 1,9 pkt. proc. w 2020 r. i podwyższona o 0,3 pkt. proc. dla 2021 r.; zaś dla gospodarek wschodzących i rozwijających się obniżona w obydwu latach odpowiednio o 2 i 0,7 punkty proc.

    Analitycy zwrócili uwagę, że globalny zasięg kryzysu "rzutuje na perspektywy ożywienia w gospodarkach uzależnionych od eksportu". W 2020 r. przewidywane jest „zsynchronizowane głębokie pogorszenie koniunktury gospodarczej”. Ze szczególnie dotkliwym pogorszeniem warunków gospodarczych mają się zmagać rynki wschodzące i rozwijające się (z wyłączeniem Chin).

    Według prognoz MFW, na które powołuje się PIE, przewiduje się też najwyższy w historii poziom długu publicznego w stosunku do PKB, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się. "Wśród czynników obniżających prognozy gospodarcze dla krajów i świata znalazło się ryzyko związane z rozwarstwieniem między rynkiem rzeczywistym a rynkiem finansowym" - czytamy.

    Globalne wsparcie fiskalne z jednej strony zapobiegło kryzysowi finansowemu, ale z drugiej może prowadzić do podejmowania nadmiernego ryzyka przez uczestników życia gospodarczego. "Realne zagrożenie ponownego wybuchu epidemii przy braku medycznych rozwiązań może zablokować lub znacząco spowolnić wzrost gospodarczy" - stwierdził PIE.

    Analitycy podkreślili, że nasz kraj jest jednym z nielicznych państw, którym MFW nie zmienił prognozy na lata 2020 i 2021 i w aktualizacji prognoz perspektyw gospodarczych dla Polski wynoszą one, odpowiednio, -4,6 proc. i 4,2 proc. "Polska przeszła pierwszą fazę walki z kryzysem i po najmocniejszym załamaniu gospodarki w kwietniu, w maju widać już odbicie wskaźników, m.in. sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej oraz prognozowana jest kontynuacja odbicia w kolejnych miesiącach" - wskazał PIE. Analitycy zastrzegli, że obawy o realizację przewidywań jednak pozostają - zwłaszcza, jeśli spojrzymy na utrzymującą się krzywą dziennych zachorowań na Covid-19. 

    ]]


  • Jeśli nie w urzędach pracy i PFR, to gdzie jeszcze mogą szukać pomocy przedsiębiorcy poszkodowani przez COVID-19
  • <![CDATA[

    Przedsiębiorcy, którzy ucierpieli z powodu epidemii koronawirusa, mogą sięgać po pomoc Banku Gospodarstwa Krajowego, Polskiej Agencji Rozwoju przedsiębiorczości, Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a także ubiegać się o wsparcie z urzędów marszałkowskich. Do dyspozycji są m.in. dotacje, kredyty, pożyczki, a także dopłaty do oprocentowania kredytów. Co istotne, skorzystanie z rządowych ulg i zwolnień do ZUS lub pozyskanie pieniędzy z urzędów pracy czy Polskiego Funduszu Rozwoju zazwyczaj nie wykluczają z ubiegania się o wsparcie z programów uzupełniających. Oczywiście tu też trzeba spełnić określone warunki.

    Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

    Rodzaj wsparcia: dotacje na kapitał obrotowy – program PARP

    Dla kogo: średnie przedsiębiorstwa

    Podstawowe wymogi:

    przedsiębiorca odnotował min. 30-proc. spadek obrotów w związku z wystąpieniem pandemii COVID-19;przedsiębiorca prowadził 31 grudnia 2019 r. działalność gospodarczą i nie znajdował się w trudnej sytuacji ekonomicznej.

    Forma i wysokość wsparcia:

    bezzwrotna dotacja uzależniona od poziomu zatrudnienia – maksymalnie 429 827,49 zł przez 3 miesiące (przy zatrudnieniu na poziomie 249 pracowników).brak wkładu własnego.

    Cel/Na co można wykorzystać: zaspokojenie bieżących potrzeb przedsiębiorstw maksymalnie w ciągu trzymiesięcznego okresu funkcjonowania.

    Gdzie złożyć wniosek: elektronicznie, w systemie LSI1420

    Budżet działania: 2,5 mld zł

    Ważne! Nabór trwa od 15 czerwca do 31 lipca lub do wyczerpania środków.

    TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ" >>>>>

    ]]


  • Przepisy tarczy 4.0 poprawią płynność finansową firm [ANALIZA]
  • <![CDATA[

    Jak wskazuje ekspert ds. podatkowych w KPMG Konrad Zawrotniak, przedsiębiorcy do końca 2020 roku będą mogli złożyć odpowiedni wniosek o udzielenie kredytu z dopłatami do banku, który zawarł umowę o współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Dodał, że mechanizmem dopłat będą mogły być też objęte kredyty udzielone do tej pory, jeśli zostaną dostosowane do wymogów ustawowych. Dopłaty do oprocentowania wyniosą 2 punkty procentowe dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców lub 1 punkt procentowy w przypadku pozostałych przedsiębiorców. "Co jest bardzo istotne, dopłaty nie będą stanowić przychodu dla celów PIT oraz CIT. Jest to więc obok dopłat do wynagrodzeń pracowników z FGŚP bezzwrotna forma pomocy" - zaznaczył.

    W informacji wskazano, że dopłaty do oprocentowania kredytów będą stanowić pomoc publiczną zgodnie z regulacjami UE i mogą być stosowane do określonych limitów (m.in. 800 tys. euro), a mechanizm ten można będzie łączyć z pomocą de minimis oraz pomocą w formie gwarancji kredytowych.

    Instrumentem poprawiającycmi płynność finansową firm - jak czytamy - jest też zwolnienie z podatku minimalnego od nieruchomości komercyjnych za okres od 1 marca 2020 r. do 31 grudnia 2020 r. "Postulat branży został spełniony – będzie to ważne wsparcie, tym bardziej, że branża nieruchomości komercyjnych i deweloperzy nieruchomościowi zostali wykluczeni z rozwiązań Tarczy Finansowej PFR dla Dużych Firm" - napisano.

    Zaznaczono też, że podmioty posiadające nieruchomości komercyjne będą mogły wystąpić o zwrot nadwyżki zapłaconego podatku minimalnego nad zaliczkami na podatek CIT za okres marzec-maj 2020.

    "Mając na uwadze brak szczególnych regulacji wprowadzanych przez Tarczę 4.0 w zakresie zwrotu, przy ubieganiu się o taki zwrot nie będą miały zastosowania przepisy dotyczące weryfikacji prawidłowości zasadności zwrotu podatku minimalnego, w szczególności art. 24b ust 15 ustawy o CIT, w tym m.in. dotyczące weryfikacji transakcji z podmiotami powiązanymi pod kątem zgodności z warunkami rynkowymi" – mówi, cytowana w informacji, doradca podatkowy Katarzyna Nosal-Gorzeń.

    Jej zdaniem dla wielu firm, właśnie kwestia kontroli podatkowej przy zwrocie nadpłaconego podatku minimalnego była głównym powodem nie występowania przez firmy o zwrot. "Przepisy weszły w życie 24 czerwca br., z tego względu warto już pomyśleć o wystąpieniu o zwrot nadwyżki podatku minimalnego za okres marzec-maj 2020 r. Za kolejne miesiące będzie już obowiązywać zwolnienie" - powiedziała.

    Eksperci KPMG wskazali, że ramach nowelizacji przepisów Tarczy 4.0, wprowadzona została również jedna z istotniejszych zmian umożliwiająca zaliczenie jako koszt kwalifikowany nowej inwestycji, wydatków związanych z dwuletnimi kosztami pracy, najmem, dzierżawą, w tym w formie leasingu finansowego, także po terminie zakończenia inwestycji.

    "Podstawową zaletą modyfikacji przepisów jest zapewnienie wyższej nominalnie wartości potencjalnego zwolnienia z podatku dochodowego. Niniejsza modyfikacja pozwoli w szczególności uatrakcyjnić ofertę Polski w kontekście rozwoju szeroko pojętego sektora nowoczesnych usług dla biznesu, ale też zapewni przedsiębiorstwom z sektora produkcyjnego, używających maszyn i urządzeń na podstawie zawartych umów najmu czy też leasingu, zaliczenie tych wydatków do kosztów kwalifikowanych, także po zakończeniu danej inwestycji" – wyjaśnia ekspert KPMG Arkadiusz Kalwik.

    Jak czytamy, w Tarczy Antykryzysowej 4.0 ustawodawca rozszerzył również katalog, dzięki któremu od podstawy opodatkowania podatnik może odliczyć darowizny przekazane na przeciwdziałanie COVID-19. Oprócz już wprowadzonych wcześniejszymi przepisami możliwości odliczenia darowizn na rzecz określonych podmiotów, w nowej regulacji do katalogu zostały dodane domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, noclegownie, schroniska dla osób bezdomnych, w tym z usługami opiekuńczymi, ośrodki wsparcia, rodzinne domy pomocy oraz domy pomocy społecznej.

    Zaznaczono, że tarcza 4.0 przewiduje dodatkowo możliwość odliczenia przez podatników, w tym także osoby prowadzące działalność gospodarczą, darowizn rzeczowych, których przedmiotem są komputery przenośne będące laptopami lub tabletami, kompletne, zdatne do użytku i wyprodukowane nie wcześniej niż 3 lata przed dniem ich przekazania, w okresie od 1 stycznia do 30 września 2020 r. takim podmiotom jak placówki oświatowe czy organizacje pożytku publicznego.

    "Co istotne, warunkiem odliczenia będzie udokumentowanie przekazanej darowizny dowodem, z którego wynikają dane identyfikujące darczyńcę oraz wartość przekazanej darowizny wraz z oświadczeniem obdarowanego o jej przyjęciu – mówi doradca podatkowy z KPMG Grzegorz Grochowina.

    Napisano, że darowizny można rozliczać w zeznaniu składanym po zakończeniu roku podatkowego lub przy obliczaniu zaliczki w przypadku podatników zobowiązanych do samodzielnej wpłaty takich zaliczek w trakcie roku. Podkreślono, że z odliczenia darowizn przekazanych na przeciwdziałanie COVID-19 skorzystają nawet firmy płacące liniowy PIT, które co do zasady pozbawione są podatkowych preferencji. Co więcej - jak czytamy - darowizn tych nie obejmuje limit w wysokości odpowiednio 6 proc. dochodu w przypadku podatku PIT oraz 10 proc. w przypadku podatku CIT.

    ]]


  • Po konsultacjach ze stolicami szef RE utrzymuje propozycję 750 mld euro na odbudowę po koronakryzysie
  • <![CDATA[

    Charles Michel chce, żeby około 70 proc. z 750 mld euro było podzielone tak, jak chciała tego Komisja Europejska, a 30 proc. tej kwoty było rozdzielone z uwzględnieniem spadku PKB w krajach członkowskich w 2020 i 2021 r.

    Metoda KE alokacji środków na odbudowę opierała się o dane dotyczące populacji, PKB i bezrobocia z lat 2015-2019 i była dla Warszawy bardzo korzystna. Zgodnie z nią Polska miała być trzecim po Włoszech i Hiszpanii największym odbiorcą środków z funduszu odbudowy.

    Część stolic, w tym państwa z Grupy Wyszehradzkiej, krytykowała jednak taki system podziału środków, wskazując, że nie bierze on pod uwagę faktycznej skali kryzysu.

    Szef Rady Europejskiej po konsultacjach uznał, że weźmie pod uwagę argumenty tych krajów. W efekcie do Polski może trafić mniej środków, bo z prognoz KE wynika, że spadek PKB przez koronakryzys nad Wisłą ma być sporo mniejszy niż w krajach południa Europy. Na razie nie wiadomo jednak, o ile dokładnie mniej pieniędzy miałoby trafić do Polski, bo uzgodniona teraz formuła byłaby aktualizowana za dwa lata, jak będą faktyczne dane dotyczące skali spadku PKB.

    "W 2022 r. zobaczymy prawdziwy efekt kryzysu i będziemy wiedzieć, kto ucierpiał przez niego najbardziej" - tłumaczył urzędnik unijny.

    Propozycja kompromisu na szczyt, nazywana "negobox", ma być gotowa w drugiej połowie przyszłego tygodnia. W dokumencie tym mają być zapisane warunki dotyczące wydawania pieniędzy, w tym m.in. powiązanie dostępu do środków z zachowaniem praworządności - poinformowało źródło.

    "Obecnie nie mamy żadnego powiązania między budżetem i praworządnością. Chcemy, żeby to się zmieniło. Wiemy, że to gorący i trudny temat i w debacie na ten temat trzeba jednomyślności, dlatego musimy to zrobić w taki sposób, by mieć porozumienie" - zaznaczyło źródło.

    Do rozstrzygnięcia będzie kwestia sposobu podejmowania decyzji o zamrażaniu środków wobec państw z problemami z praworządnością. Michel jeszcze w lutym zaproponował rozwodnienie propozycji Komisji Europejskiej - podejmowanie decyzji większością kwalifikowaną państw członkowskich.

    Dla Warszawy takie rozwiązanie było zadowalające, bo w praktyce oznaczało, że bardzo trudno byłoby ograniczyć dostęp do środków. Z wypowiedzi źródła wynika, że taki właśnie sposób podejmowania decyzji będzie zaproponowany na szczyt. "Dziś nie mamy żadnego powiazania z budżetem. W temacie, w którym potrzeba jednomyślności, zagwarantowanie warunkowości byłoby już czymś wielkim" - zaznaczyło źródło.

    W tym samym kierunku idzie też myślenie Niemiec, które przejęły prezydencję w UE 1 lipca. Według nieoficjalnych informacji Berlinowi bardziej zależy na tym, by mieć porozumienie w sprawie budżetu, niż kruszyć kopie o praworządność.

    Innym z zapisanych warunków ma być wydawanie środków w zgodzie z unijnymi celami klimatycznymi. Jak tłumaczył urzędnik, dla wielu delegacji kwestia ta jest bardzo ważna i przekonują one, że dostęp do środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji powinny mieć te kraje, które chcą iść w kierunku neutralności klimatycznej.

    Pozytywną informacją dla Warszawy jest to, że w sprawie samego budżetu na lata 2021-2027 punktem wyjścia, jeśli chodzi o politykę spójności, ma być propozycja z lutego. Niewykluczone jednak, że aby zadowolić państwa z tzw. oszczędnej czwórki, czyli Austrię, Danię, Szwecję i Holandię, Michel zaproponuje zmniejszenie nieco całego budżetu. Zachętą dla krajów oszczędnych, aby poparły cały pakiet, ma być też utrzymanie rabatów.

    ]]


  • KNF ma rację w sprawie kryptowalut i giełdy BitBay, a prokurator i tak umarza
  • <![CDATA[

    Dwa i pół roku temu DGP opisywał, jak funkcjonują giełdy, na których ludzie obracają kryptowalutami. Wówczas bitcoin, czyli pierwszy i najpopularniejszy cyfrowy pieniądz – bił cenowe rekordy. W szczytowym momencie trzeba było za niego zapłacić prawie 68 tys. zł. Wówczas w Polsce było zarejestrowanych co najmniej kilkanaście platform handlu bitcoinem i jego młodszymi braćmi oraz siostrami.

    W przypadku dwóch z nich wysłaliśmy do Komisji Nadzoru Finansowego pytania, czy giełdy nie naruszają przepisów o świadczeniu usług płatniczych bez zezwolenia. Urząd potwierdził nasze wątpliwości. Jako pierwszą, na początku lutego 2018 r. wpisał na listę ostrzeżeń publicznych katowicką spółkę BitBay i złożył zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury. Chodziło o złamanie art. 150 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych. Zgodnie z nim za ich świadczenie bez odpowiednich upoważnień można się narazić na 5 mln zł grzywny albo na karę do 2 lat pozbawienia wolności, albo obie łącznie.

    Sprawa trafia do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Po ponad roku, 29 marca 2019 r., śledczy z jednostki szczebel wyżej – Prokuratury Regionalnej w Katowicach, postanowili postępowanie umorzyć.

    – Zostało umorzone z uwagi na brak znamion czynu zabronionego strony podmiotowej – umyślności działania – informuje nas prokurator Agnieszka Wichary, rzecznik prasowy PR w Katowicach.

    Prawo złamane, kary nie ma

    W tym momencie zaczyna się robić ciekawie, bo jednocześnie prokuratorzy przyznali rację KNF.

    – W uzasadnieniu postanowienia prowadzący postępowanie przygotowawcze podzielił przedstawione w zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z 5 lutego 2018 r. stanowisko urzędu wskazujące, że spółka BitBay naruszyła art. 150 ustawy o usługach płatniczych, bowiem świadczyła usługę płatniczą, a w konsekwencji winna uzyskać zezwolenie KNF na świadczenie usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej i zostać wpisana do stosownego rejestru – powiedział DGP rzecznik prasowy nadzoru Jacek Barszczewski.

    Skąd więc decyzja o umorzeniu? Prokurator wskazał, że prezes giełdy Sylwester Suszek oprócz tego, że nie można mu przypisać odpowiedzialności z uwagi na brak umyślności w działaniu, to ma jeszcze usprawiedliwioną nieświadomość bezprawności swoich działań. Czyli nie wiedział, że powinien w trybie art. 60 ustawy o usługach płatniczych ubiegać się o uzyskanie zezwolenia na prowadzenie takiej działalności. Zdaniem nadzoru zaś BitBay tym się zajmował.

    Z takim postawieniem sprawy przez prokuratorów KNF nie chciała się pogodzić. W kwietniu 2019 r. decyzja śledczych została zaskarżona. Jednak jak udało nam się ustalić trzy tygodnie temu, prokuratorzy z PR w Katowicach znów umorzyli śledztwo z tych samych powodów co rok wcześniej.

    BitBay od kilku dni znów skupia uwagę. To efekt reportażu „Superwizjera TVN”, który przyjrzał się historii giełdy i pokazał, że osoby zaangażowane w jej powstanie były m.in. skazane za udział w morderstwie czy ich nazwiska pojawiały się w śledztwach dotyczących wielomilionowych wyłudzeń VAT. Dodatkowo dziennikarzom miano oferować 1 mln zł łapówki za odstąpienie od tematu.

    Szef BitBay w specjalnym oświadczeniu odrzucał zawarte w reportażu tezy i odnosił się do faktów. Zapowiedział także pozew o ochronę dóbr osobistych. Polemika z reportażem nie była jednak – według samego Sylwestra Suszka – najistotniejszą informacją, jaką chciał wówczas przekazać klientom BitBay. Najważniejsza jego zdaniem była właśnie decyzja prokuratury z Katowic.

    – W tamtym tygodniu KNF po raz kolejny przegrał. Mamy umorzenie postępowania. W najbliższym czasie zostanę oczyszczony w 100 proc. Więc moi drodzy trzy lata ciężkiej męki mojej. Już nie mówię o tym, że byliśmy sprawdzani przez wszystkie służby. Prokuratura wszczęła postępowanie. Miałem wszystkie służby od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Śledcze Policji i nie wiem, czego jeszcze. Już nie mówiąc o przesłuchaniach, sprawdzaniach – mówił Suszek, odnosząc się do podanej w reportażu informacji o tym, że KNF złożyła w lutym zawiadomienie do prokuratury w jego sprawie. W materiale nie znalazła się informacja o tym, na jakim etapie jest praca śledczych.

    Nadzór nie odpuszcza

    Optymizm prezesa BitBaya może być jednak przedwczesny, bo KNF wciąż broni nie składa.

    – Wydane przez prokuratora postanowienie zostało zaskarżone zażaleniem pełnomocnika przewodniczącego KNF z 26 czerwca 2020 r., które za pośrednictwem Prokuratury Regionalnej w Katowicach zostanie przekazane do Prokuratury Krajowej – informuje Jacek Barszczewski.

    Efekty już są. Prokuratura Krajowa poinformowała nas, że śledztwa nie nadzorowała, ale teraz mu się przyjrzy.

    „Po uzyskaniu informacji o umorzeniu śledztwa Prokuratura Krajowa zwróciła się do Prokuratury Regionalnej w Katowicach o akta sprawy. Po ich otrzymaniu Departament ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Krajowej szczegółowo i niezwłocznie przeanalizuje zgromadzony w sprawie materiał dowodowy pod kątem prawidłowości poczynionych w toku śledztwa ustaleń i zasadności decyzji, jaka w tej sprawie została wydana. Informacje o wynikach analizy będziemy mogli przekazać po jej zakończeniu” – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

    Poprosiliśmy również katowicką prokuraturę o szczegółowe informacje, co stało za tym, że śledztwo umorzono, chociaż stwierdzono naruszenie przepisów. Czy spółka, która chwali się milionowymi obrotami, nie posiada stosownych analiz prawnych, które rozstrzygałyby o tym, czy w swojej działalności powinna się zwrócić do KNF o licencję dla instytucji płatniczej.

    W tamtym czasie BitBay wskazywał już np., że ma odpowiednie procedury i zespół AML (ang. anti-money laundering), czyli jednostkę, która zajmuje się de facto przeciwdziałaniem wykorzystaniu giełdy do prania pieniędzy czy finansowania terroryzmu. Wiele platform chwaliło się rozwiązaniami AML, ponieważ na całym świecie padały pod ich adresem oskarżenia o to, że jako podmioty nienadzorowane – w przeciwieństwie do banków – mogą zostać łatwo wykorzystane przez grupy przestępcze czy terrorystów.

    W Polsce KNF czy bank centralny ze względu na te ryzyka, ale także zagrożenie dla pieniędzy inwestujących w cyfrowe waluty, przeprowadziły specjalne kampanie ostrzegające przed zakupem bitcoina i jego młodszych mutacji. Jednak dla branży prawdziwym dowodem na to, że nadzór nie odpuści, było najpierw ostrzeżenie banków i de facto doprowadzenie do tego, że przestały prowadzić dla giełd rachunki, oraz zawiadomienia do prokuratury. To doprowadziło do sytuacji, w której spółki prowadzące platformy handlu kryptowalutami wyprowadziły się z kraju i zaczęły rejestrować w państwach, które bardziej im sprzyjają. BitBay trafił do Estonii. W Polsce nadal jest na liście ostrzeżeń publicznych.

    Dla KNF sprawa jest w toku, bo przejęła ją Prokuratura Krajowa, więc nie ma podstaw do usunięcia z czarnej listy. Komisja usuwa informację zamieszczoną na liście dotyczącą tego podmiotu w przypadku prawomocnej odmowy wszczęcia postępowania przygotowawczego, prawomocnego umorzenia postępowania przygotowawczego albo wydania przez sąd prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie karne innego niż wyrok skazujący lub wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne. Dzieje się tak na pisemny wniosek podmiotu, w związku z działalnością którego zostało złożone zawiadomienie.

    Branża kryptowalutowa wciąż na cenzurowanym

    Komisja Nadzoru Finansowego od dwóch lat ostrzega osoby, które chcą kupować i sprzedawać kryptowaluty. Rynek obrotu cyfrowymi pieniędzmi nie jest w Polsce regulowany i nadzorowany. W połowie 2018 r. nadzór wspólnie z bankiem centralnym przeprowadził akcję, w której informował konsumentów o ryzyku, jakie niesie dla inwestorów handel bitcoinem i jego młodszymi siostrami i braćmi. Polacy zainteresowali się kryptowalutami po tym, jak pod koniec 2017 r. ich ceny – szczególnie najpopularniejszej, czyli bitcoina – biły rekordy na platformach handlu. KNF przypominał, że jest to rynek poza jakąkolwiek opieką instytucji państwa, a nadzór nie jest wyposażony w żadne narzędzia umożliwiające pomoc osobom poszkodowanym w wyniku upadku giełdy kryptowalut. Do takich sytuacji zaś dochodziło na świecie, także w Polsce. Dodatkowo giełdy kryptowalut są od lat na radarze służb w wielu krajach jako miejsca, gdzie dochodzi do prania pieniędzy i finansowania terroryzmu. Giełdy przekonują zaś, że stosują procedury AML (ang. anti-money laundering) podobnie jak banki, które też są wykorzystywane przez przestępców. W opublikowanej w ubiegłym roku Krajowej Ocenie Ryzyka Prania Pieniędzy oraz Finansowania Terroryzmu, branża kryptowalut została jednak oceniona jako generująca podwyższone ryzyko AML. Ostatnie dwa lata zmniejszyły zainteresowanie kryptowalutami wraz ze zniknięciem tematu rekordowych cen cyfrowych pieniędzy. Jednak teraz, kiedy ze względu na spadek stóp procentowych trzymanie pieniędzy na lokatach nie daje zarobić, mogą wrócić do łask jako jedno ze źródeł pomnażania pieniędzy. Inwestycje w podmiotach nienadzorowanych albo w instrumenty, przy których obiecywane są wysokie stopy zwrotu, zazwyczaj zyskują w momencie niskich stóp procentowych więcej zwolenników. Dlatego nadzór ostrzegał w ostatnich miesiącach przed lokowaniem kapitału w condo- i aparthotelach czy zakupami weksli inwestycyjnych, w przypadku których klient może nie wiedzieć, gdzie trafią jego środki.

    ]]


  • 1,6 mld zł bez przetargu. Sprawdziliśmy, kto najwięcej wydał na walkę z epidemią
  • <![CDATA[

    Sprawdziliśmy, kto najwięcej wydał na walkę z epidemią, wykorzystując specjalny przepis pozwalający ominąć przetargi. Zaskoczenia nie ma: Ministerstwo Zdrowia – 854 mln zł, oraz Agencja Rezerw Materiałowych – 720 mln zł. Eksperci nie mają wątpliwości, że maseczki, kombinezony czy nawet laptopy, pozwalające urzędnikom pracować z domów, na początku pandemii można było kupować z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych. Teraz już jednak wyłączenie przewidziane w specustawie powinno być stosowane tylko wyjątkowo. W przeciwnym razie możemy się narazić na zastrzeżenia ze strony Komisji Europejskiej, która dopuszcza pominięcie procedur, ale tylko w nadzwyczajnych sytuacjach.

    Już na początku epidemii uchwalono przepis, który zwalnia z konieczności stosowania regulacji o zamówieniach publicznych przy kupowaniu usług i dostaw niezbędnych do przeciwdziałania COVID-19. Rozwiązanie jak najbardziej uzasadnione w sytuacji, gdy liczyły się nawet nie dni, ale wręcz godziny. Z drugiej jednak strony rozwiązanie wyjątkowe, gdyż wykluczające konkurencję i na dodatek przejrzystość. Dziennik Gazeta Prawna postanowił sprawdzić, jakie kwoty i na co wydano na podstawie tego specjalnego wyłączenia. W trybie dostępu do informacji publicznej wystąpiliśmy o te dane do wszystkich ministerstw, urzędów wojewódzkich i wybranych instytucji. Z otrzymanych odpowiedzi wynika, że w okresie do 27 maja (wówczas przesyłaliśmy wnioski) zapytane instytucje wydały łącznie ok. 1,6 mld zł na podstawie wspomnianego wyłączenia. Czy to dużo? Trudno to oceniać. W 2018 r. cała wartość rynku zamówień publicznych wyniosła 202,1 mld zł. Pewną wskazówką mogą też być dane z innych państw. W połowie maja „The Guardian” ujawnił, że Wielka Brytania wydała bez przetargów na walkę z koronawirusem ok. 1,1 mld funtów.

    W Polsce zdecydowanie najwięcej na podstawie wyłączenia, co zresztą wydaje się zrozumiałe, wydało Ministerstwo Zdrowia – 854 mln zł oraz Agencja Rezerw Materiałowych – 720 mln zł. Pozostałe ministerstwa nie więcej niż po kilkaset tysięcy złotych, a kilka (np. Ministerstwo Transportu, Ministerstwo Edukacji Narodowej czy Ministerstwo Klimatu) ani złotówki. Nic nie wydała również Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej. Komenda Główna Policji poinformowała, że zawarła 53 umowy, ale nie wskazała ich wartości.

    Dużą rozpiętość widać między kwotami wydawanymi przez urzędy wojewódzkie. Świętokrzyski Urząd Wojewódzki zawarł bez przetargów umowy na 134 tys. zł, Mazowiecki UW już na 4,1 mln zł. Łącznie 13 urzędów wojewódzkich (trzy nie odpowiedziały na nasze wnioski) wydało na podstawie specprzepisów niespełna 20 mln zł. Przy czym w pewnej mierze są to kwoty szacunkowe. Dla przykładu część urzędów nie podała nam kwot przeznaczonych na pobieranie i transport próbek badanych później pod kątem COVID-19. Umowy te są bowiem realizowane sukcesywnie.

    W zgodzie z przepisami

    Analiza umów prowadzi do wniosku, że ich przedmiot mieści się w zakresie przewidzianym w wyłączeniu. Zdecydowana większość to środki bezpieczeństwa, takie jak maseczki czy kombinezony, środki do dezynfekcji, testy czy wymazówki oraz sprzęt medyczny. Nie oznacza to oczywiście, że żaden z tych kontraktów nie naruszał innych przepisów. Nie badaliśmy ich bowiem pod kątem ewentualnego zawyżania cen czy tego, z kim były zawierane. Sprawdzaliśmy jedynie, czy są związane ze zwalczaniem koronawirusa i ta przesłanka we wszystkich zamówieniach wydaje się spełniona. Czasem nie zawsze jest to oczywiste na pierwszy rzut oka. Niektóre urzędy wojewódzkie kupowały chociażby bez przetargów laptopy dla swoich pracowników, by mogli pracować w domach. Można to uznać, co zresztą potwierdził w jednej ze swoich opinii Urząd Zamówień Publicznych, za zapobieganie rozprzestrzenianiu się choroby. Urzędnicy mogąc pracować z domów, nie chodzili do biur i nie stykali się z innymi. Podobnie należy potraktować zakup usługi infolinii przez NFZ czy Ministerstwo Rozwoju. To ostatnie chciało, by przedsiębiorcy mogli przez telefon dowiedzieć się, jak skorzystać z tarczy antykryzysowej i jakie mogą być skutki COVID-19 (wartość umowy to 676 tys. zł). Za walkę z epidemią można też uznać koszt sprowadzenia samolotami Polaków z zagranicy (Dolnośląski Urząd Wojewódzki; 1,8 mln zł) czy transport osób do miejsc kwarantanny (Mazowiecki Urząd Wojewódzki; 130 tys. zł).

    – Analiza tych kontraktów pod kątem przedmiotu zamówienia nie nasuwa większych wątpliwości – ocenia Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.

    – Można natomiast zastanawiać się czy w niektórych sytuacjach nie przepłacono. Mogą na to wskazywać spore rozbieżności w cenach płaconych za podobne usługi przez różne instytucje. To zaś każe postawić pytanie, czy pomimo ustawowego wyłączenia nie można było zastosować choćby najprostszej procedury konkurencyjności, np. poprzez publikację ogłoszenia, na które mogliby odpowiadać zainteresowani wykonawcy – dodaje. Fundacja ePaństwo również wystąpiła do wybranych instytucji o dostęp do umów zawartych na podstawie wyłączenia. W najbliższych miesiącach opublikuje swój raport na ten temat.

    Wyjątek, nie reguła

    O ile możliwość skorzystania z art. 6 ust. 1 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.) w pierwszym okresie epidemii nie budzi większych wątpliwości, o tyle dziś w wielu sytuacjach może już być kontrowersyjna.

    – W mojej ocenie stosowanie tego wyłączenia powinno być już wygaszane. Znajdujemy się bowiem w zupełnie innej sytuacji, byliśmy na początku pandemii. Wówczas nie tylko nie była znana skala i tempo zachorowań, ale też czas odgrywał szalenie istotną rolę. To uzasadniało podejmowanie radykalnych kroków, w tym pomijanie zasad uczciwej konkurencji – ocenia Tomasz Zalewski, partner w kancelarii Bird & Bird.

    – Dzisiaj sytuacja jest już dużo bardziej stabilna, a najpilniejsze potrzeby są zaspokojone. Dlatego też zamawiający powinni raczej sięgać po tryby konkurencyjne. Oczywiście mogą zdarzyć się sytuacje, gdy ich pominięcie będzie uzasadnione, ale raczej w skali lokalnej, np. jeśli pojawi się nowe ognisko zachorowań – dodaje.

    Oceny tej nie zmienia fakt, że literalne brzmienie wspomnianego przepisu wciąż pozwala nie organizować przetargów. Wciąż przecież są to zakupy niezbędne do przeciwdziałania COVID-19 i wciąż zachodzi prawdopodobieństwo rozprzestrzeniania się choroby.

    Doktor Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna, zwraca uwagę, że na polską regulację należy patrzeć przez pryzmat przepisów unijnych.

    – Owszem, przewidują one wyjątek w postaci interesu bezpieczeństwa państwa, ale jako że jest to wyjątek, to nie można go traktować rozszerzająco. Skoro podstawowe potrzeby zostały już zaspokojone, to dzisiaj należy przechodzić na procedury konkurencyjne. Tym bardziej, że epidemia może potrwać nawet i kolejny rok – uważa ekspert.

    To samo wynika z wytycznych Komisji Europejskiej dotyczących stosowania ram zamówień publicznych w sytuacjach nadzwyczajnych związanych z kryzysem COVID-19 (2020/C 108 I/01). Dopuszczają one możliwość udzielania zamówień z pominięciem procedur konkurencyjnych, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy zachodzi pilna potrzeba.

    „Bezpośrednie udzielenie zamówienia wybranemu wcześniej podmiotowi gospodarczemu pozostaje wyjątkiem, który ma zastosowanie wówczas, gdy tylko jedno przedsiębiorstwo jest w stanie zrealizować zamówienie w warunkach ograniczeń technicznych i czasowych nakładanych z uwagi na wyjątkowo pilną konieczność” – podkreślono w komunikacie KE.

    Dziś wiele zamówień związanych ze zwalczaniem COVID-19 da się już zaplanować z wyprzedzeniem i udzielić nawet w przetargu nieograniczonym. Niektórzy urzędnicy wolą jednak na bieżąco kupować z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych, bo może się okazać, że jakiś sprzęt za chwilę przestanie być potrzebny. To jednak nie jest wystarczający argument.

    – Idealnym rozwiązaniem jest tu zawarcie umowy ramowej. Z jednej strony mamy postępowanie konkurencyjne, w którym o taki kontrakt może ubiegać się wielu wykonawców, z drugiej zaś zabezpieczenie szybkich, sukcesywnych dostaw, kiedy będą one potrzebne. Co równie istotne zamawiający nie musi nawet określać minimalnego wolumenu zamówienia – podpowiada Tomasz Zalewski. 

    ]]


  • Prezes PFR: Recesja już za nami
  • <![CDATA[

    Prezes PFR wskazał, że polska gospodarka ma za sobą dwa kwartały spadku PKB, przy czym tzw. dno recesji nastąpiło w II kwartale 2020 roku, kiedy to spadek wyniósł ok. 8 proc. rok do roku. "Natomiast teraz, czyli w III kwartale, powinno nastąpić dość silne odbicie w gospodarce" - powiedział.

    Świadczą o tym - jak zaznaczył - ostanie dane dotyczące silnego odbicia sprzedaży detalicznej i środowe dane obrazujące mocny wzrost wskaźnika PMI, który w czerwcu był na poziomie 47,2 pkt. wobec 40,6 pkt. w maju. "To wskazuje na wyraźną poprawę zamówień w firmach" - wyjaśnił. Wskazał, że w III kwartale należy spodziewać się 4-5 proc. wzrostu PKB w ujęciu kwartał do kwartału.

    Zaznaczył jednak, że nie należy oczekiwać silnego odbicia gospodarki w kształcie litery V w krótkim terminie - powrót na ścieżkę trwałego wzrostu zajmie więcej czasu, ponieważ zarówno europejska, jak i światowa gospodarka nie są jeszcze w najlepszej kondycji. "W ciągu jednego kwartału nie wrócimy do wzrostu, jaki był przed pandemią. Owszem, na początku będzie silne odreagowanie, ale powrót do stabilnego wzrostu, taki mieliśmy przed koronawirusem, zajmie 2-3 kwartały" - powiedział.

    Dodał, że PKB w ujęciu rok do roku zacznie rosnąć najprawdopodobniej dopiero od I kwartału 2021 roku, a do tego czasu czeka nas "raczej mozolne wspinanie się, zwłaszcza w przemyśle, turystyce i inwestycjach" .

    Podkreślił, że różne sektory w różnym tempie będą wracały do koniunktury. Np. branży turystycznej, lotniczej czy motoryzacyjnej, które najbardziej ucierpiały w wyniku zamrożenia gospodarki, powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu zajmie więcej czasu. Hamulcem może być ograniczony popyt, zmniejszenie zamówień eksportowych czy inwestycji prywatnych firm. Prezes powiedział, że rząd będzie starał się zrekompensować te ubytki np. zwiększeniem inwestycji publicznych, wprowadzeniem estońskiego CIT, czy choćby bonem turystycznym, jednak na efekty trzeba będzie trochę poczekać.

    Pytany o to, jak poradzą sobie firmy, gdy zaczną być wygaszane poszczególne instrumenty wsparcia rządowego, Borys powiedział, że w II kwartale w ramach tarczy antykryzysowej do gospodarki trafiło ponad 100 mld zł, z czego ok. 55 mld zł stanowią subwencje dla małych średnich i mikro firm z Tarczy Finansowej PFR.

    "To olbrzymia kwota, która powinna stabilizować finanse firm w perspektywie co najmniej dwóch, trzech kwartałów" - wskazał. Zaznaczył też, że choć wnioski o wsparcie z Traczy PFR można składać do 31 lipca, to udzielana będzie jeszcze pomoc dla dużych przedsiębiorstw, a poza tym rząd zdecydował się również w III kwartale finansować mechanizmy związane z utrzymaniem miejsc pracy, takie jak postojowe czy skrócenie wymiaru czasu pracy.

    Jego zdaniem, jeżeli nie nastąpi kolejne zamrożenie gospodarki czy II fala kryzysu w Europie, "to są to wystarczające środki, które pozwolą firmom doczekać pełnej odbudowy popytu i sprzedaży".

    ]]


  • Senatorowie KO proponują własną tarczę antykryzysową
  • <![CDATA[

    Szef klubu senackiego KO Leszek Czarnobaj powiedział na konferencji prasowej, że tarcza senacka jest "wsparciem dotychczasowych tarcz nr jeden, dwa, trzy, cztery".

    Senator Adam Szejnfeld zaznaczył, że propozycja została przygotowana m.in. dlatego, iż 1 lipca upłynął termin obowiązywania niektórych przepisów rządowej tarczy, np. zwolnień ze składek ZUS. "A przecież epidemia nie minęła" - zaznaczył.

    Poinformował, że senatorowie KO przygotowali więc w ramach swojej propozycji tarczy "wydłużenie określonych instrumentów, które są w tarczach rządowych", a także "rozszerzenie o podmioty, które z zapisów tarczy korzystać nie mogły, czyli np. małe, średnie i duże firmy".

    "Proponujemy też rozwiązania całkowicie nowe, których w rządowych propozycjach nie ma" - mówił Szejnfeld.

    Senatorowie KO proponują więc: każdy obywatel w indywidualnej sprawie będzie mógł zwrócić się do urzędu w swojej sprawie, ale brak odpowiedzi w określonym terminie będzie domniemaniem odpowiedzi pozytywnej; rekompensaty będą uzyskiwać firmy, które są zamykane przez państwo z powodu epidemii - jeżeli państwo firme zamknie, będzie musiało opłacać jej stałe koszty; zawieszenie rat kredytów do 6 miesięcy; odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez firmy, wykonujące zadania na zlecenie państwa; będzie prawo zawieszenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorstwa (do 6 miesięcy), zwolnienie ze sprawozdań w okresie pandemii; zwolnienie z ZUS nie dotyczy tylko mikroprzedsiębiorstw, ale także średnich i dużych firm (w tym przypadku odroczenie płatności); płatność zasiłku chorobowego przez przedsiębiorcę od pierwszego dnia; zwolnienie z płatności zaliczki na podatek PIT i CIT przez przedsiębiorstwa; możliwość rozliczania straty przedsiębiorcy na bieżąco; skrócenie do 90 dni czasu zwrotu podatku VAT; zawieszenie zakazu handlu w niedzielę do zakończenia pandemii i 90 dni po.

    Projekt wprowadza też automatyczne przedłużenie niezbędnych pozwoleń dla obcokrajowców, pracujących w Polsce, do zakończenia stanu pandemii i 90 dni po.

    Cały koszt wszystkich rozwiązań, to według Szejnfelda 11,5 mld zł.

    "To nie ma unieważnić inicjatywy rządu albo być jakąś alternatywą dla rządowych tarcz" - przekonywał senator KO. "To jest uzupełnienie działań rządu" - dodał.

    ]]


Powered by Web RSS